"Do wszystkich chłopców, których kochałam" Jenny Han
„Do
wszystkich chłopców, których kochałam”- hit ostatniego lata/jesieni, a to
wszystko za sprawą Netflixa, który zekranizował powieść Jenny Han. To właśnie
ją pochłonęłam wczoraj. J
„ Lara Jean ukrywa swoje
listy miłosne w pudle na kapelusze, które podarowała jej mama. To nie są listy,
które ktoś wysłał do niej, to ona je napisała. Jeden do każdego
z chłopców, w których kiedyś się kochała. Łącznie pięć dowodów na złamane serce. Kiedy je pisze, zamyka w nich wszystkie swoje uczucia, pozwalając sobie na wyrażenie wszystkiego, czego nie odważyłaby się powiedzieć wprost. Te listy są tylko dla niej, nikt więcej nie ma prawa ich czytać.
z chłopców, w których kiedyś się kochała. Łącznie pięć dowodów na złamane serce. Kiedy je pisze, zamyka w nich wszystkie swoje uczucia, pozwalając sobie na wyrażenie wszystkiego, czego nie odważyłaby się powiedzieć wprost. Te listy są tylko dla niej, nikt więcej nie ma prawa ich czytać.
Do dnia, kiedy ktoś decyduje się wysłać je odbiorcom, Każdy z pięciu chłopców
dostaje swój list, a życie miłosne Lary Jean nagle wymyka
się spod kontroli”- właśnie te słowa znajdziemy na okładce książki.
Powieść przedstawia życie Lary Jean, która mieszka z trzema siostrami i ojcem. Jak
każda nastolatka przechodzi przez zauroczenia. Pewnym momencie wchodzi w układ
z chłopakiem i udają parę. Czy z tego oszustwa może wyjść coś dobrego? Jak odróżnić prawdę od kłamstwa?
z chłopakiem i udają parę. Czy z tego oszustwa może wyjść coś dobrego? Jak odróżnić prawdę od kłamstwa?
Podoba mi się zamysł wylewania uczuć na papier i zamykania sprawy. Ciekawe rozwiązanie.
Chociaż na przykładzie samej bohaterki widzimy, że może to przynieść spore
komplikacje, jeśli wiadomości z naszymi uczuciami dojdą do adresatów.
Od razu chcę podkreślić, że książka dużo różni się od filmu. Możemy dostrzec
nawet różnice w charakterach bohaterów. Idealnym tego przykładem jest Peter
Kavinsky, który
w książce jest pewny siebie i arogancki. W filmie postrzegamy go jako niezwykle przystojnego, uroczego i po prostu kochanego chłopaka.
w książce jest pewny siebie i arogancki. W filmie postrzegamy go jako niezwykle przystojnego, uroczego i po prostu kochanego chłopaka.
Powieść należy do lekkich i przyjemnych. Mnie czasem irytował styl pisarki, bo
wydawał mi się bardzo infantylny, nie mniej jednak dobrze się ją czyta.
Jenny Han serwuje nam historię, która pokazuje, że czasem trzeba zaryzykować i
wyznać uczucia. Ukazuje, że druga osoba nie musi nam odmówić. Podaje przykłady,
że dwie osoby mogą do siebie czuć to samo, ale nie mieć odwagi tego wyznać.
Chociaż w tym wypadku,
wolę jak historia została przedstawiona w filmie, to książkę polecam!


Komentarze
Prześlij komentarz